Dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany

Pytanie — dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany — ma swój punkt wyjścia, który można przypiąć do konkretnej pory roku i konkretnego pomieszczenia: wiosenny dzień 1912 roku, kiedy handlarz książkami o nazwisku Wilfrid Voynich otworzył skrzynię ze starymi tomami w jezuickiej willi pod Rzymem i wyciągnął z niej małą księgę zapisaną pismem, którego żadna żyjąca osoba nie potrafiła odczytać. Sądził, że odkrył zaginione dzieło filozofa Rogera Bacona. W rzeczywistości natrafił na najbardziej uparty zabytek w historii pisma — księgę, która od tamtej pory pokonała wojskowych kryptoanalistów, uniwersyteckich lingwistów, a ostatnio również sieci neuronowe wytrenowane na wszystkich językach, jakie kiedykolwiek utrwaliła ludzkość.

Otwarta średniowieczna księga na pergaminie pokryta nieznanym, zawijasowym pismem Voynichese obok odręcznie narysowanej rośliny, oświetlona jak eksponat muzealny

Key Facts

  • Rękopis Wojnicza, skatalogowany jako MS 408 w bibliotece Beinecke Uniwersytetu Yale, liczy około 240 stron pergaminowych wyciętych z około piętnastu cielęcych skór.
  • Datowanie radiowęglowe z 2009 roku (Uniwersytet Arizona) umiejscowiło pergamin między rokiem 1404 a 1438.
  • Pismo, zwane Voynichese, posługuje się alfabetem około 20–30 powtarzających się symboli; nikt nigdy z pewnością nie odczytał w księdze ani jednego słowa, imienia czy daty.
  • Rękopis dzieli się na sześć sekcji, z których największa jest Zielnikowa (ok. 126 stron); handlarz Wilfrid Voynich nabył go w 1912 roku.
  • Kryptoanalitycy tacy jak William F. Friedman (pogromca szyfru PURPLE) i John Tiltman z Bletchley Park ponieśli porażkę; Friedman uznał tekst za „język skonstruowany a priori”.

In short: Rękopis Wojnicza to piętnastowieczna księga w piśmie Voynichese, której nikt nigdy nie odczytał. Pergamin datowano radiowęglowo na lata 1404–1438. Najlepsi kryptoanalitycy, w tym pogromcy szyfrów wojennych, ponieśli porażkę, a statystyki tekstu nie odpowiadają w pełni żadnemu naturalnemu językowi.

Księga oprawiona w XV wieku, nieczytana do dziś

Dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany

Gdy odrzucimy legendy, pozostaje fizyczny obiekt o niezwykłej precyzji wykonania. Rękopis skatalogowany jako MS 408 w bibliotece Beinecke Rare Book & Manuscript Library Uniwersytetu Yale liczy około 240 stron pergaminowych — mniej więcej 88 procent pierwotnego, prawdopodobnie 272-stronicowego tomu — wyciętych ze skóry szacunkowo piętnastu cieląt. W 2009 roku datowanie radiowęglowe przeprowadzone na Uniwersytecie Arizona umiejscowiło skóry między rokiem 1404 a 1438. Ta data jako pierwsza zadaje cios łatwym teoriom: pergamin jest naprawdę wczesnopiętnastowieczny, nie zaś wiktoriańskim falsyfikatem spreparowanym dla chętnego kolekcjonera.

Każda strona pokryta jest pewną, płynną ręką — bez skreśleń, bez widocznych wahań — posługującą się alfabetem złożonym z około 20 do 30 powtarzających się symboli, znanych dziś jako Voynichese. Nikt nie wie, co tam jest napisane. Ani jedno słowo, imię ani data w całej księdze nie zostały odczytane z pewnością. Pismo owija się wokół ilustracji roślin, gwiazd i małych nagich postaci kąpiących się w zielonych kanałach — jakby skryba oczekiwał czytelnika, który nigdy nie nadszedł.

Sześć wieków nieczytanej księgi — oś czasu

  • 1404–1438 · Produkcja pergaminu (datowanie radiowęglowe, Uniwersytet Arizona)
  • ok. XVII w. · Praga: legenda głosi, że cesarz Rudolf II zapłacił za nią 600 dukatów; później w posiadaniu Georga Barescha, potem Jana Marka Marciego
  • 1665/66 · Marci wysyła księgę jezuickiemu uczonemu Athanasiusowi Kircherowi w Rzymie z prośbą o tłumaczenie. Kircherowi nie udaje się go dokonać.
  • 1912 · Wilfrid Voynich kupuje rękopis i nadaje mu swoje nazwisko
  • 1969 · Przekazanie w darze bibliotece Beinecke w Yale, gdzie przebywa do dziś
  • Listopad 2025 · Nowe badanie szyfru opublikowane w piśmie Cryptologia na nowo otwiera sprawę

Co tak naprawdę kryje rękopis — wycieczka po sześciu sekcjach

Większość opracowań pokazuje najpiękniejsze strony i na tym poprzestaje. Oto jednak prawdziwa mapa. Badacze dzielą rękopis na sześć sekcji według dominujących w nich ilustracji, a liczba stron mówi, ile wysiłku autor poświęcił poszczególnym częściom.

Zdecydowanie największa jest sekcja Zielnikowa — około 126 stron, z których każda poświęcona jest jednej roślinie namalowanej starannie w kolorze. Problem polega na tym, że botanicy nigdy nie zdołali dopasować większości z nich do żadnego prawdziwego gatunku. Korzenie, liście i kwiaty są zestawione jak w dziecięcej książeczce z obrotowymi paskami. Następnie wyróżniamy sekcję Astronomiczną (ok. 17 stron ze słońcami, księżycami i medalionami zodiakalnymi), sekcję Balneologiczną (ok. 20 stron z nagimi kobietami stojącymi w połączonych basenach i zielonych rurach) oraz sekcję Kosmologiczną (ok. 14 stron), do której należy prawdziwa perła rękopisu: sześciopanelowy rozkładany arkusz z okrągłymi „różetami” połączonymi groblami, rozwijający się do mniej więcej sześciu razy normalnego formatu strony. Ostatnie części to sekcja Farmaceutyczna — ok. 16 stron ze słojami i fragmentami roślin — oraz Przepisy, czyli ok. 25 stron gęstych, krótkich akapitów, z których każdy oznaczony jest gwiazdką, bez żadnych ilustracji.

{IMAGE_2}

Ta struktura sama w sobie stanowi wskazówkę. Odzwierciedla układ prawdziwej średniowiecznej książki encyklopedycznej — zielnik, potem niebo, potem medycyna, potem rejestr przepisów. Ktokolwiek stworzył ten rękopis, rozumiał, jak powinna wyglądać księga wiedzy przyrodniczej. Po prostu wypełnił ją językiem, którym nikt inny nigdy nie mówił.

Dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany, skoro próbowali tego najlepsi?

Lista klęsk jest najsilniejszym dowodem na to, że nie jest to zwykła zagadka. W czasie wojen światowych i po nich nad rękopisem pracowali jedni z najzdolniejszych kryptoanalistów swoich czasów. William F. Friedman — człowiek, którego zespół złamał japoński szyfr PURPLE — oraz jego żona Elizebeth Smith Friedman, sama legendarna łamaczka kodów, poświęcili rękopisowi wiele lat pracy. Prywatna konkluzja Williama, słynnie zakodowana w anagramie, który po sobie zostawił, brzmiała, że tekst stanowi „wczesną próbę skonstruowania sztucznego lub uniwersalnego języka typu a priori”. Mówiąc wprost: podejrzewał, że jest to język skonstruowany, a nie szyfr ukrywający łacinę.

John Tiltman, starszy kryptanalityk z Bletchley Park, poświęcił rękopisowi dziesięciolecia i doszedł do wniosku, że nie jest to zwykłe podstawieniowe szyfrowanie — żadna z jego metod nie otwierała zamka. Jego amerykański kolega Prescott Currier zauważył coś jeszcze dziwniejszego: księga jest napisana przynajmniej dwiema statystycznie odrębnymi „rękami”, zwanymi dziś Currier A i Currier B, jak gdyby pracowały dwa systemy (albo dwie osoby). Żadnemu z nich nie udało się odczytać ani jednego zdania.

To jest niekomfortowa prawda. Byli to ludzie, którzy łamali szyfry rozstrzygające o losach wojen. Gdyby Rękopis Wojnicza był zwykłym kodem, z pewnością by go złamali. Fakt, że im się to nie udało, wskazuje na coś niezwykłego — albo metoda szyfrowania jest naprawdę niekonwencjonalna, albo pod powierzchnią nie ma żadnego przekazu.

Prawdziwa przeszkoda — statystyki, które się nie zgadzają

Odwróćmy się od kryptoanalistów ku liczbom, a znajdziemy właściwy powód, dla którego rękopis opiera się odczytaniu. Z daleka Voynichese wygląda jak język — z bliska już nie.

Entropia znakowa tekstu — miara nieprzewidywalności kolejnych symboli — jest niezwykle niska, niższa niż w łacinie czy angielskim, co oznacza, że pismo jest dziwnie powtarzalne i rządzi się rygorystycznymi regułami. Długości słów skupiają się wokół wąskiej krzywej dwumianowej, w przeciwieństwie do nieregularnego rozkładu charakterystycznego dla języków naturalnych. Słowa podlegają czemuś zbliżonemu do prawa Zipfa (kilka słów bardzo częstych, większość rzadka) — co jest właściwością języków naturalnych — ale nie całkiem w normalny sposób. Istnieje też najbardziej osobliwa cecha: identyczne lub niemal identyczne słowa sąsiadują ze sobą znacznie częściej, niż pozwala na to jakikolwiek język ludzki, a jednocześnie dane słowo niemal nigdy nie powtarza się w sposób wymagany przez gramatykę. Prawdziwe zdania wielokrotnie używają takich słów jak „the”, „of”, „and”. Voynichese tak się nie zachowuje.

Mimo to nie jest to przypadkowy szum. W badaniu opublikowanym w 2013 roku w piśmie PLOS ONE fizyk Marcelo Montemurro z Uniwersytetu w Manchesterze i jego współpracownik Damián Zanette wykazali, że słowa rozkładają się w rękopisie według wzorców niosących realną treść informacyjną — skupienia powiązanego „słownictwa” wzrastają i opadają między sekcjami dokładnie tak, jak słowa kluczowe w prawdziwym tekście. Rękopis zajmuje więc irytującą pozycję pośrednią: zbyt ustrukturyzowany, by być bezsensownym szumem, zbyt dziwny, by być jakimkolwiek znanych językiem. Ta sprzeczność, bardziej niż jakikolwiek brakujący klucz, jest przyczyną, dla której każdy próbujący go rozszyfrować odszedł z pustymi rękami.

Mistyfikacja, zaginiony język czy szyfr?

Od stulecia ścierają się ze sobą trzy teorie — warto uczciwie ocenić je w świetle tego, co wiemy dziś, zamiast kwitować to wzruszeniem ramion.

Teoria Twierdzenie Jak się trzyma w 2026 roku
Wyrafinowana mistyfikacja Bezsensowny bełkot stworzony tak, by wyglądał jak tekst — być może w celu wyłudzenia pieniędzy od zamożnego nabywcy Osłabiona. Wyjaśnia dziwactwa, ale nie wzorce realnej treści informacyjnej; trudno pogodzić użycie drogiego pergaminu z fałszerstwem.
Wymyślony język Skonstruowany „sztuczny” język, zgodnie z koncepcją Friedmana o języku a priori Żywa, lecz nieudowodniona. Pasuje do niskiej entropii; nikomu nie udało się wykazać gramatyki.
Szyfr języka naturalnego Zwykła łacina lub język romański zaszyfrowany zaginioną metodą Wzmocniona. Wynik badania Naibbe z 2025 roku pokazuje, że ręcznie operowalny szyfr może odtwarzać obserwowane statystyki — to najsilniejszy jak dotąd dowód na to, że tekst może coś kodować.

Obóz zwolenników teorii mistyfikacji miał poważnego bohatera. W 2004 roku Gordon Rugg z Keele University wykazał, że niskotechnologiczne urządzenie XVI-wieczne — siatka Cardana, karta z otworami przesuwana po tablicy sylab — potrafi generować bełkot naśladujący niektóre cechy Voynichese. Był to poważny cios dla założenia „musi tam być jakaś treść”. Jednak wzorce informacyjne Montemurro są dokładnie tym, czego siatka nie powinna produkować, i debata nigdy się nie zamknęła.

Novum z 2026 roku — gra w karty i kości

Pod koniec 2025 roku wskazówka się poruszyła. W Cryptologii badacz Michael A. Greshko opisał to, co nazywa szyfrem Naibbe — od słowa naibbe, włoskiego określenia gry karcianej z końca XIV wieku. Jest to „wieloznaczne podstawianie homofoniczne”: każda litera tekstu łacińskiego lub włoskiego jest odwzorowywana nie na jeden symbol, lecz na kilka możliwych ciągów glifów Voynichese, a wybór właściwego odbywa się za pomocą fizycznego procesu — losowania kart i rzutu kośćmi — który skryba mógł wykonywać wyłącznie ręcznie, korzystając z XV-wiecznych materiałów.

Wynik jest pierwszą metodą, która mechanicznie odtwarza kilka statystycznych cech charakterystycznych Voynichese jednocześnie — niską entropię, dziwną strukturę słów, niemal-powtórzenia — przy jednoczesnym zakodowaniu w pełni odwracalnej wiadomości łacińskiej lub włoskiej. To naprawdę nowość. Przez sto lat zarzut wobec teorii „to jest szyfr” polegał na tym, że żadna wiarygodna technika średniowieczna nie produkowała dokładnie takiego statystycznego cienia. Teraz jedna to robi.

Sam Greshko formułuje uczciwe zastrzeżenie, które zasługuje na pierwsze miejsce: szyfr Naibbe „prawie na pewno nie” jest tym, w jaki sposób Rękopis Wojnicza został faktycznie stworzony. Greshko zbudował dowód możliwości — udokumentowany, możliwy do ręcznego zastosowania most między prawdziwą łaciną a „czymś, co statystycznie zachowuje się jak Rękopis Wojnicza”. Nie odczytuje ani jednej strony. Pokazuje jednak, że drzwi nigdy nie były zamknięte w sposób, jaki wszyscy zakładali.

Czy sztuczna inteligencja go rozszyfrowała?

Można by oczekiwać, że nowoczesne uczenie maszynowe zakończyło tę sprawę. Nie zakończyło — a niepowodzenia są pouczające. W 2018 roku informatycy Bradley Hauer i Greg Kondrak z Uniwersytetu Alberta przepuścili tekst przez algorytmy translacyjne i ogłosili, że język źródłowy to najprawdopodobniej hebrajski, z możliwą przestawką liter. Szersza społeczność naukowa nigdy tego nie zaakceptowała; „przetłumaczone” zdania nie układały się w czytelny tekst. Późniejsze badania głębokiego uczenia, porównujące kształty glifów Voynichese z systemami pisma całego świata, wskazywały na wszystko — od starożytnych pism indyjskich po języki romańskie — przy czym każdy kolejny komunikat był pewny siebie, a żaden nie dał się potwierdzić.

Wzorzec jest już znajomy. Algorytm odnajduje statystyczne podobieństwo, pojawia się nagłówek, a „rozwiązanie” rozsypuje się pod bacznym okiem badaczy, bo podobieństwo nie przekłada się na tekst, który cokolwiek mówi. Sieci neuronowe to matchery wzorców o niezwykłej mocy — i one też ześlizgnęły się z tej księgi. Mówi nam to, że barierą nie jest brak mocy obliczeniowej. Może chodzić o coś, czego maszyna nie jest w stanie wywnioskować z samego szyfrogramu: klucz.

Czy ktokolwiek kiedykolwiek to odczyta?

Dochodzimy więc do najdziwniejszego miejsca, w którym może zakończyć się tajemnica — nie rozwiązana, lecz przeformułowana. Przed 2025 rokiem otwarte pytanie brzmiało: czy Rękopis Wojnicza może w ogóle zawierać prawdziwą wiadomość. Po wyniku badania Naibbe bardziej prawdopodobne pytanie brzmi: jaka była ta wiadomość i czy metodę można kiedykolwiek odtworzyć?

Problem leży w arytmetyce. Wieloznaczny szyfr homofoniczny działa dlatego, że nadawca i odbiorca współdzielą tablice — które ciągi glifów odpowiadają którym literom, co oznaczają poszczególne wylosowania. Jeśli Rękopis Wojnicza ukrywa łacinę za takim schematem, to gdzieś, kiedyś, istniał zestaw kart, tablic lub reguł, który czynił go czytelnym. Tego zestawu już nie ma. Georg Baresch nie mógł go odczytać w XVII wieku; Athanasius Kircher, największy ówczesny znawca egipskich hieroglifów, otrzymał próbkę pocztą i nie był w stanie nic z nią zrobić. Klucz, jeśli w ogóle istniał, najprawdopodobniej zaginął w ciągu jednego pokolenia od wyschnięcia atramentu.

To jest cicha, uczciwa puenta szeciu stuleci. Rękopis może nie tyle być nie do złamania, co po prostu nieprzeczytany — prawdziwa książka zapisana prawdziwym szyfrem, której instrukcja obsługi obróciła się w proch wieki temu. Mamy dziś całkiem wiarygodne wyobrażenie o tym, jak taka księga mogła powstać. Nadal nie mamy sposobu, by ją otworzyć. I jest pewna godność w zagadce, która przetrwała każdy umysł, który ją atakował — i wciąż obraca swoje strony ku czytelnikowi, który być może nigdy nie nadejdzie.

Źródła i uwagi

  • Beinecke Rare Book & Manuscript Library, Uniwersytet Yale — depozytariusz Rękopisu Wojnicza (MS 408), w pełni zdigitalizowanego; pergamin datowany radiowęglowo na lata 1404–1438 (Uniwersytet Arizona)
  • Michael A. Greshko, „The Naibbe cipher: a substitution cipher that encrypts Latin and Italian as Voynich Manuscript-like ciphertext”, Cryptologia (Taylor & Francis), opublikowane online w listopadzie 2025
  • Marcelo A. Montemurro & Damián H. Zanette, „Keywords and Co-Occurrence Patterns in the Voynich Manuscript”, PLOS ONE (2013), Uniwersytet w Manchesterze
  • Bradley Hauer & Greg Kondrak, komputerowa analiza językowa Rękopisu Wojnicza, Uniwersytet Alberta (2018)
  • Rękopis Wojnicza — encyklopedyczna synteza proweniencji, sekcji oraz analiz Friedmana, Tiltmana, Curriera i Rugga
Dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany — infografika
Dlaczego Rękopis Wojnicza nigdy nie został rozszyfrowany — w skrócie

Sześćset lat później Rękopis Wojnicza dotrzymuje swojego paktu z milczeniem — nie rozszyfrowany przez nikogo, nie odrzucony przez nikogo, kto naprawdę mu się przyjrzał. Jeśli najnowsze badania mają rację, wiadomość zawsze tam była; zaginął tylko klucz czytelnika. Być może to właśnie jest w nim najbardziej ludzkie.

Frequently Asked Questions

Q: Czym właściwie jest Rękopis Wojnicza?

To licząca około 240 stron księga pergaminowa, skatalogowana jako MS 408 w bibliotece Beinecke Uniwersytetu Yale i wycięta z około piętnastu cielęcych skór. Nazwę wziął od handlarza Wilfrida Voynicha, który nabył ją w 1912 roku w jezuickiej willi pod Rzymem. Zapisano ją nieznanym pismem Voynichese wokół ilustracji roślin, gwiazd i nagich postaci kąpiących się w zielonych kanałach.

Q: Ile lat ma rękopis?

Datowanie radiowęglowe przeprowadzone na Uniwersytecie Arizona w 2009 roku umiejscowiło pergamin między rokiem 1404 a 1438, czyli na początek XV wieku. Ta data zadaje cios łatwym teoriom o wiktoriańskim falsyfikacie — skóry są autentycznie średniowieczne. Legenda głosi, że w Pradze cesarz Rudolf II zapłacił za księgę 600 dukatów, a w latach 1665/66 trafiła ona do jezuity Athanasiusa Kirchera, który również jej nie odczytał.

Q: Dlaczego najlepsi kryptoanalitycy nie zdołali go złamać?

Nad rękopisem pracowali William F. Friedman, którego zespół złamał japoński szyfr PURPLE, jego żona Elizebeth Smith Friedman oraz John Tiltman z Bletchley Park. Żaden nie odczytał ani jednego zdania. Friedman uznał, że tekst to raczej „język skonstruowany typu a priori” niż szyfr ukrywający łacinę. Prescott Currier zauważył, że księgę pisano co najmniej dwiema odrębnymi „rękami”, zwanymi Currier A i B.

Q: Co czyni pismo Voynichese tak niezwykłym?

Voynichese z daleka wygląda jak język, ale statystyki się nie zgadzają. Struktura sześciu sekcji — zielnik, astronomia, balneologia, kosmologia, farmacja, przepisy — naśladuje układ prawdziwej średniowiecznej encyklopedii przyrody. Autor rozumiał, jak powinna wyglądać księga wiedzy, lecz wypełnił ją językiem, którym nikt inny nigdy nie mówił. W listopadzie 2025 roku nowe badanie szyfru w piśmie Cryptologia na nowo otworzyło sprawę.


Ilustracje są generowane przez sztuczną inteligencję. Artykuł zweryfikowany pod względem merytorycznym i redagowany przez człowieka. Nasze standardy redakcyjne.

Comments are closed.