Dlaczego Çatalhöyük nie miało ulic? Prawdziwa odpowiedź
W 1961 roku brytyjski archeolog James Mellaart, przebijając swój pierwszy rów w niskim podwójnym wzgórzu na równinie Konya w Turcji, odkrył miasto sprzed 9000 lat, które do dziś zadaje każdemu odwiedzającemu pewne dziwne pytanie: dlaczego Çatalhöyük nie miało ulic? Nie ma tu dróg, zaułków, nie ma nawet drzwi na poziomie gruntu. Zamiast tego Mellaart znalazł domy ustawione ściana w ścianę jak komórki w plastrze miodu, do których wchodziło się z góry, przez otwory w dachach. Wyglądało to mniej jak miasto, a bardziej jak jeden ogromny organizm z gliny.

Key Facts
- Çatalhöyük na równinie Konya w Turcji to osada sprzed około 9000 lat, odkryta przez Jamesa Mellaarta w 1961 roku.
- Domy z suszonej cegły mułowej stały ściana w ścianę, bez ulic i bez drzwi na poziomie gruntu; wchodzono przez otwory w dachach po drabinach.
- Zabudowa tworzyła ciągłą aglutynacyjną masę o powierzchni około 13 hektarów.
- Szczytową populację szacuje się od 3500–8000 osób (starsze dane) do 600–800 osób (nowsze modele zespołu wykopaliskowego).
- W czerwcu 2025 roku zespół Erena Yüncü i Mehmeta Somela (Politechnika Bliskiego Wschodu) opublikował w Science starożytne genomy 131 osób pochowanych pod podłogami domów.
In short: Çatalhöyük, licząca około 9000 lat osada na równinie Konya, nie miała ulic ani drzwi na poziomie gruntu — domy z cegły mułowej stały ściana w ścianę, a mieszkańcy wchodzili przez dachy po drabinach. Dawne wyjaśnienia wskazywały na powodzie, obronę, brak drewna i egalitaryzm; badania DNA z 2025 roku dodały nowy trop.
Miasto zbudowane jak jeden zwarty plaster miodu

Çatalhöyük (wymawiane mniej więcej „cza-tal-hu-juk”) leży na równinie Konya w środkowo-południowej Anatolii i u szczytu swojej świetności było jedną z największych ludzkich osad na Ziemi. Domy były prostokątnymi skrzynkami z suszonej na słońcu cegły mułowej, wybudowanymi bezpośrednio przy sąsiadach, ze wspólnymi ścianami i bez żadnej szczeliny między jednym domem a drugim. Wypełnij każdą lukę w bloku miejskim, usuń chodniki i upakuj wszystko ciasno — tak właśnie wyglądał ten układ.
Ponieważ ściany się stykały, nie było miejsca na poziomie gruntu na drzwi. Każde gospodarstwo dostawało się do swojego domu, wspinając się po drewnianej drabinie na płaski gliniany dach, a następnie schodząc przez prostokątny otwór umieszczony celowo blisko paleniska. Ten sam otwór odprowadzał dym i wpuszczał dzienne światło. Poniżej domy z cegły mułowej nie miały żadnych okien.
Wynikiem jest to, co archeolodzy nazywają planem „aglutynacyjnym” — budynki sklejone w jedną ciągłą masę o powierzchni około 13 hektarów. Gdy jeden dom się zużywał, jego właściciele burzyli ściany, wypełniali skorupę gruzem i budowali niemal identyczny dom na wierzchu. Przez wieki miasto wznosiło się na własnych szczątkach, tworząc wzgórze, które Mellaart w końcu dostrzegł.
Dojazd drabiną dziewięć tysięcy lat temu
Wyobraź sobie poranek tam na górze. Bez ulic to właśnie dachy były ulicami — falisty krajobraz glinianych tarasów na nieco różnych wysokościach, połączonych kolejnymi drabinami, gdzie ludzie chodzili, pracowali, plotkowali, suszyli zboże i wypalali ceramikę. Piece stały czasem też na dachach, więc niebo musiało być poprzecinane kolumnami dymu.
A poniżej tej ruchliwej powierzchni — ciemność.
Zszedłeś po drabinie i wchodziłeś do pozbawionego okien pomieszczenia oświetlonego jedynie otworem dymnym i paleniskiem. Ściany były wielokrotnie pokrywane tynkiem — na niektórych znajdowały się malowidła z czerwonej ochry, reliefowe sztukaterie i umieszczone w ławach okucia z rogami dzikich byków. Okazuje się, że „nudne” pudełko z cegły mułowej było w środku ozdobioną i głęboko osobistą przestrzenią. Życie w Çatalhöyük oznaczało życie podzielone wyraźnie na dwa światy: jasne, wspólnotowe, publiczne dachy powyżej; mroczne, prywatne, przodkowe izby poniżej.
To zadymione wnętrze odcisnęło ślad na kościach. Badania szczątków ludzkich przez zespół bioarcheologiczny ekspedycji wykazały osady sadzy na powierzchniach żeber i oznaki stresu oddechowego — fizyczne ślady pokoleń spędzonych na oddychaniu dymem z paleniska w pomieszczeniu z jednym otworem w suficie. Podłogi były skrupulatnie czyste i często pokrywane nowym tynkiem, lecz powietrze, jak się okazuje, to już inna sprawa.
{IMAGE_2}
Jak duże było zagęszczenie? To zależy od tego, którym szacunkom ufasz, a szczerze mówiąc — bardzo się one różnią. Starsze dane szacują szczytową populację na 3500 do 8000 osób; nowsze modele obecnego zespołu wykopaliskowego sugerują coś bliżej 600–800 osób zamieszkałych w danym momencie. Tak czy inaczej, ściśnięcie setek rodzin na 13 hektarach bez otwartego terenu oznaczało, że dachy musiały przenosić codzienną komunikację całego miasta.
Dlaczego Çatalhöyük nie miało ulic? Cztery stare odpowiedzi
Przez dziesięciolecia standardowe wyjaśnienia były praktyczne i każde z nich zasługuje na uwagę. Po pierwsze, woda: rzeka Çarşamba regularnie zalewała równinę, a ciasno upakowany blok budynków wzniesiony na własnym wzgórzu odprowadzał wodę powodziową i przeżywał ją znacznie lepiej niż rozrzucone wolnostojące domy z ulicami pomiędzy nimi.
Po drugie, obrona. Osada bez drzwi na poziomie gruntu i z wejściem wyłącznie przez dach jest niezwykle trudna do zaatakowania — podciągnij drabiny, a zewnętrzna ściana domów staje się gładkim wałem obronnym. Po trzecie, drewno było rzadkie na bezleśnej równinie, a projekt ze wspólnymi ścianami zużywał znacznie mniej drewna niż dziesiątki oddzielnych budynków. Po czwarte, i najmniej precyzyjnie, kultura: wielu uczonych argumentowało, że układ wyrażał zagorzale egalitarne społeczeństwo, w którym żaden dom nie dominował nad innym i żadne wielkie aleje nie prowadziły do żadnego pałacu — bo pałacu nie było i, o ile można stwierdzić, nie było też żadnego wodza.
Egalitarne odczytanie ma realne fizyczne uzasadnienie. W wykopanych budynkach domy są uderzająco jednolite pod względem wielkości i układu — żadnych przesadnie dużych rezydencji, żadnych monumentalnych świątyń wzniesionych ponad tłumem, żadnej wyraźnej dzielnicy dla elity. Prawie każdy dom ma własne palenisko, własny magazyn, własne pochówki; społeczność wydaje się być zbudowana z niemal identycznych, w dużej mierze samowystarczalnych gospodarstw domowych, a nie ułożonych hierarchicznie wokół centrum. Miasto bez głównej ulicy to też, wymownie, miasto, do którego nie ma oczywistej drogi marszu ku komukolwiek ważnemu.
Wszystkie cztery wyjaśnienia są wiarygodne. Żadne z nich samo w sobie nie wyjaśnia jednak do końca, dlaczego ludzie wciąż odbudowywali w dokładnie tym samym miejscu, w dokładnie ten sam ciasny sposób, przez dobrze ponad tysiąc lat.
2025: DNA, które przeformułowało pytanie
W czerwcu 2025 roku zespół pod kierownictwem Erena Yüncü, ze starszym genetykiem Mehmetem Somelem z Politechniki Bliskiego Wschodu, opublikował badanie w czasopiśmie Science, które zmieniło tę dyskusję. Odzyskali starożytne genomy od 131 osób pochowanych pod podłogami domów — największy taki zbiór danych z jakiegokolwiek stanowiska neolitycznego — i sprawdzali, kto z kim był spokrewniony i w jaki sposób.
Wzorzec był uderzający. Osoby pochowane razem w jednym budynku wykazywały tendencję do dzielenia tej samej linii matrilinearnej: ich mitochondrialne DNA było zgodne. Mężczyźni, w przeciwieństwie do nich, często nie dzielili wspólnej linii ojcowskiej. Najprostsza interpretacja to matrylokalny lub skupiony wokół kobiet system pokrewieństwa, w którym córki pozostawały w domu przodków przez pokolenia, podczas gdy mężowie sprowadzali się z zewnątrz. Badacze byli ostrożni w swoich wnioskach — i my powinniśmy być: to silny sygnał, a nie udowodniony „matriarchat” w sensie politycznym.
Ale przenieś to na architekturę, a plaster miodu wreszcie nabiera sensu jako obiekt społeczny, a nie tylko inżynierski. Jeśli sam dom — ta konkretna skorupa z cegły mułowej, odbudowywana wciąż i wciąż na tym samym obrysie — był kotwicą rodziny linii żeńskiej, to można by się spodziewać dokładnie tego, co pokazuje Çatalhöyük: domów przylegających do swej przodkowej działki, rosnących w nieprzerwaną siatkę domów-przodków, zamiast otwierania się na wspólne drogi publiczne. Łącznie argumenty o powodzi i drewnie wyjaśniają, jak możliwe było zbudowanie miasta bez ulic; tylko dowody na więzy pokrewieństwa wyjaśniają, dlaczego ktokolwiek wciąż dokonywałby tego samego wyboru.
Wulkan na jednej ze ścian
W Çatalhöyük istnieje jedno malowidło, które łączy całą teorię dachową w całość. Na ścianie domu czerwony wzór z kropek i linii znajduje się powyżej kształtu o dwóch szczytach — od dawna interpretowanego jako mapa miasta z erupcją wulkanu w tle. Oczywistym kandydatem jest Hasan Dağ, wulkan o dwóch szczytach widoczny na horyzoncie.
W 2014 roku geochronolog Axel Schmitt i współpracownicy, publikując w PLOS ONE, datowali radiometrycznie skały wulkaniczne z Hasan Dağ i odkryli erupcję około 8970 lat temu — dokładnie w czasie istnienia miasta. Mieszkańcy mogli więc naprawdę obserwować, jak ta góra dymi. I tu pojawia się szczegół istotny dla naszego pytania: miasto przedstawione na malowidłu widoczne jest z góry, jako siatka przeplatających się prostokątów — dokładnie taki widok, jaki miałbyś, stojąc na własnym dachu. Ktokolwiek to namalował, nie wyobrażał sobie widoku z lotu ptaka. Malował świat takim, jakim przez niego chodził — po dachach.
Życie nad umarłymi
Najwyraźniejszy znak, że te domy były czymś więcej niż schronieniem, leży pod podłogą. Mieszkańcy Çatalhöyük chowali swoich zmarłych wewnątrz domów — ułożonych w pozycji skulonej pod podwyższonymi platformami, na których żywi spali i jedli. Niektóre domy kryją tylko jeden lub dwa pochówki; kilka z nich, które Ian Hodder ze Stanforda, który wznowił wykopaliska w 1993 roku, nazwał „domami historii”, zawiera dziesiątki pochówków zgromadzonych na przestrzeni pokoleń.
Nie mieszkałeś tylko w swoim domu. Mieszkałeś nad swoimi przodkami, oni nad swoimi — warstwa po warstwie, dokładnie tak, jak same budynki były nakładane jedna na drugą. To przenikanie się domu, rodziny i grobu jest tym, co dowody DNA teraz oświetlają od wewnątrz.
Opowieść jest wciąż pisana. W sierpniu 2025 roku zespół kierowany przez Arkadiusza Marciniaka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ogłosił odnalezienie struktury, którą ochrzczono „Domem Umarłych”, zawierającej szczątki co najmniej 20 osób, które najwyraźniej zostały tam przyniesione do pochówku, a nie żyły i umarły na miejscu — co sugeruje wyspecjalizowany budynek grobowy, a nie tylko domowe pochówki. W pobliżu czeka na wykopaliska duża, pomalowana struktura z 14 platformami. To najświeższy rozdział wykopalisk, które trwają, z przerwami, od ponad sześćdziesięciu lat.
- ok. 7100 p.n.e. — Pierwsze domy z cegły mułowej powstają na Wschodnim Wzgórzu na równinie Konya
- ok. 7000 p.n.e. — Hasan Dağ wybucha (datowany na 8970 ± 640 lat temu); malowane jest malowidło wulkanu
- ok. 5700 p.n.e. — Ostatni mieszkańcy opuszczają stanowisko
- 1961 n.e. — James Mellaart rozpoczyna pierwsze wielkie wykopaliska
- 1993 n.e. — Ian Hodder wznawia wykopaliska nowoczesnymi metodami
- 2012 n.e. — UNESCO wpisuje Çatalhöyük na Listę Światowego Dziedzictwa
- 2014 n.e. — Malowidło wulkanu zostaje datowane radiometrycznie (PLOS ONE)
- 2025 n.e. — DNA ujawnia pokrewieństwo skupione wokół linii żeńskiej; odkryto „Dom Umarłych”
Ten sam pomysł, odkryty na nowo na pustyni Ameryki
Czy miasto bez ulic to jednorazowa neolityczna osobliwość? Niezupełnie. Około osiem tysięcy lat później i pół świata dalej ludy Ancestral Puebloans z amerykańskiego Południowego Zachodu budowały wioski na dokładnie tej samej zasadzie — skupione pokoje ze wspólnymi ścianami, mało lub wcale drzwi na poziomie gruntu, a dostęp drabiną przez dachy. W Acoma Pueblo w Nowym Meksyku, zamieszkałym nieprzerwanie od około tysiąca lat, projekt dachu z drabiną spełniał te same funkcje co na równinie Konya: obrona, komfort termiczny i zżyta społeczność bez potrzeby ulic.
Dwa społeczeństwa bez żadnego możliwego kontaktu doszły do niemal identycznej architektury. To dobra wskazówka, że plaster miodu nie jest dziwacznym przypadkiem, ale prawdziwym, powtarzalnym rozwiązaniem — jednym z rozsądnych sposobów, w jaki ludzie rozwiązują problem życia blisko siebie w surowym, otwartym krajobrazie.
Najczęściej zadawane pytania
Jak stare jest Çatalhöyük? Osada była zamieszkana od około 7100 do 5700 p.n.e., co czyni ją liczącą mniej więcej 9000 lat — jednym z najstarszych i największych znanych miast neolitycznych.
Jak ludzie dostawali się do swoich domów? Nie było drzwi na poziomie gruntu. Mieszkańcy wspinali się po drabinie na płaski dach i schodzili przez otwór blisko paleniska, który odprowadzał też dym i wpuszczał światło.
Źródła i uwagi
- Yüncü, E., Somel, M., et al. — „Żeńskie linie i zmieniające się wzorce pokrewieństwa w neolitycznym Çatalhöyük”, Science (2025)
- Çatalhöyük Research Project (Ian Hodder, Stanford University) — sezony wykopaliskowe 1993–2018
- Schmitt, A. K., et al. — „Identyfikacja erupcji wulkanu przedstawionej w neolitycznym malowidłe z Çatalhöyük”, PLOS ONE (2014)
- UNESCO World Heritage Centre — Neolityczne stanowisko Çatalhöyük, wpisane w 2012 roku (nr ref. 1405)
- Mellaart, J. — oryginalne raporty wykopaliskowe, Anatolian Studies, British Institute at Ankara (1961–1965)
- Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (Arkadiusz Marciniak) — ogłoszenie wykopalisk „Domu Umarłych”, 2025

Dziewięć tysięcy lat później Çatalhöyük wciąż odmawia zachowywania się jak miasto, które byśmy rozpoznali — żadnych dróg, żadnego placu, żadnego pałacu, tylko wielki gliniany plaster miodu, gdzie dachy były ulicami, a umarli leżeli pod żywymi. Przez długi czas tłumaczyliśmy to powodziami i drewnem. Najnowsze dowody sugerują coś cieplejszego i dziwniejszego: miasto ukształtowane mniej przez inżynierię niż przez przynależność, gdzie rodziny trwały na miejscu przez stulecia, bo sam dom był przodkiem. Wykopaliska trwają, a każdy sezon sprawia, że odpowiedź na to pierwsze proste pytanie staje się nieco bogatsza.
Frequently Asked Questions
Q: Dlaczego Çatalhöyük nie miało ulic?
Ponieważ domy budowano bezpośrednio przy sobie, ze wspólnymi ścianami i bez szczelin — nie było miejsca na drogi ani drzwi na poziomie gruntu. Dachy pełniły funkcję ulic: mieszkańcy chodzili po glinianych tarasach i schodzili do domów przez otwory dachowe po drabinach. Ten sam otwór odprowadzał dym i wpuszczał światło, bo pomieszczenia poniżej nie miały okien.
Q: Jakie są tradycyjne wyjaśnienia braku ulic?
Uczeni wskazywali cztery powody. Woda: rzeka Çarşamba zalewała równinę, a zwarty blok na własnym wzgórzu lepiej przetrwał powodzie. Obrona: osada bez drzwi na poziomie gruntu była trudna do zaatakowania. Drewno było rzadkie, a wspólne ściany zużywały go mniej. Wreszcie kultura: jednolite domy bez pałacu sugerują egalitarne społeczeństwo bez wyraźnego wodza.
Q: Jak wyglądało życie w domu w Çatalhöyük?
Życie dzieliło się na dwa światy: jasne, wspólnotowe dachy na górze i ciemne, pozbawione okien izby na dole, oświetlone tylko otworem dymnym i paleniskiem. Ściany wielokrotnie tynkowano; niektóre miały malowidła z czerwonej ochry i okucia z rogami dzikich byków. Badania kości wykazały osady sadzy na żebrach i oznaki stresu oddechowego od wdychania dymu.
Q: Co zmieniło badanie DNA z 2025 roku?
W czerwcu 2025 roku zespół Erena Yüncü i Mehmeta Somela opublikował w Science starożytne genomy 131 osób pochowanych pod podłogami domów — największy taki zbiór danych z osady neolitycznej. Analiza pokrewieństwa dodała nowy wymiar do pytania, dlaczego ludzie przez ponad tysiąc lat odbudowywali domy dokładnie w tym samym miejscu i w ten sam ciasny sposób.
Ilustracje zostały wygenerowane przez AI. Artykuł zweryfikowany pod względem faktycznym i zredagowany przez człowieka. Nasze standardy redakcyjne.