Jak Korea Południowa zalesiła kraj po wojnie: 10 miliardów drzew
Historia tego, jak Korea Południowa zalesiła kraj po wojnie, jest w gruncie rzeczy historią o drewnie na opał. W 1953 roku, gdy ucichły działa wojny koreańskiej, około 58 procent południa półwyspu stanowiły „gołe góry” — brązowe, poorane erozją zbocza, ogołocone przez kolonialną wycinkę, bomby, a przede wszystkim codzienną potrzebę biednych gospodarstw domowych, by gotować i się ogrzać. Na hektarze tych wzgórz rosło średnio zaledwie 5,66 metra sześciennego drewna. W ciągu jednego ludzkiego życia ten sam kraj ponownie stał się w dwóch trzecich lasem. To, co naprawdę warto zrozumieć w tej przemianie, to nie sadzenie drzew, które wszyscy pamiętają — lecz dużo cichsza zmiana, dzięki której te nasadzenia się przyjęły.

- Punkt wyjścia (1953 r.): ok. 58% południa kraju to gołe góry; zasobność drzewostanu wynosiła zaledwie 5,66 m³ drewna na hektar.
- Przełom: Dziesięcioletni Narodowy Plan Zazieleniania na lata 1973–1978 — zrealizowany cztery lata przed terminem wyznaczonym na 1982 rok.
- Skala: zasadzono ponad 10 miliardów drzew dzięki ruchowi Saemaul („Nowa Wieś”), Dniu Sadzenia Drzew, szkołom i wioskom.
- Stan obecny: około 65% kraju porastają lasy; zasobność drzewostanu wynosi ok. 165 m³/ha — niemal 29 razy więcej niż w 1953 roku.
- Opinia z zewnątrz: FAO ONZ w 1982 roku nazwało Koreę jedynym krajem rozwijającym się, który w pełni odbudował swoje lasy po II wojnie światowej.
Kluczowe fakty
- W 1953 roku około 58% Korei Południowej stanowiły gołe góry, a zasobność drzewostanu wynosiła zaledwie 5,66 metra sześciennego drewna na hektar.
- Dziesięcioletni Narodowy Plan Zazieleniania (1973–1978) zrealizowano cztery lata przed terminem wyznaczonym na 1982 rok.
- Zasadzono ponad 10 miliardów drzew dzięki ruchowi Saemaul (Nowa Wieś), Dniu Sadzenia Drzew, szkołom i wioskom.
- Obecnie lasy pokrywają około 65% kraju, a zasobność drzewostanu wynosi ok. 165 metrów sześciennych na hektar — niemal 29 razy więcej niż w 1953 roku.
- Rząd dotował brykiety węglowe yeontan jako zamiennik drewna opałowego, usuwając tym samym główną przyczynę wylesiania.
W skrócie: Po wojnie koreańskiej około 58% Korei Południowej stanowiły ogołocone, gołe góry. Plan zazieleniania z lat 1973–1978 doprowadził do zasadzenia ponad 10 miliardów drzew i zakończył się cztery lata przed terminem, dzięki czemu kraj ponownie w dwóch trzecich pokryły lasy. Cichszym kluczem do sukcesu było przestawienie gospodarstw domowych z drewna opałowego na dotowane brykiety węglowe, co usunęło powód, dla którego ludzie wciąż wycinali drzewa.
Gołe góry: co zostawiły po sobie wojna i ognisko kuchenne

Wyobraź sobie wzgórza wokół Seulu w połowie lat 50. XX wieku: nie gęste, zielone grzbiety, które dziś fotografują turyści, lecz gołą ziemię, odsłoniętą skałę i blizny erozji po każdym deszczu. Dziesięciolecia japońskiej eksploatacji kolonialnej już wcześniej przerzedziły lasy. Potem trzy lata wojny przeorały krajobraz. A przez to wszystko przewijała się stała, nieustępliwa presja, której żaden rozejm nie mógł powstrzymać — ludzie musieli jeść i nie zamarznąć.
Niemal w każdej kuchni palono drewnem. Każda zima wymagała opału. W tak biednym kraju najbliższe wzgórze było składem opału i było opróżniane szybciej, niż cokolwiek zdążyło odrosnąć. To właśnie ten element pomijają inni — a jest on kluczowy: nie da się utrzymać lasu przy życiu, dopóki ludzie obok wciąż marzną. Drzewa nie ginęły z zaniedbania. Były wycinane dla przetrwania.
Do tego dochodziła praktyka hwajeon — rolnictwa żarowego, w którym rodziny karczowały i wypalały górskie działki, by uprawiać jednosezonowe plony — przez co bilans robił się jeszcze gorszy. Na początku lat 50. las był, w najzimniejszym tego słowa znaczeniu, aktywem wyprzedawanym na raty.
Dekada, która najpierw poniosła porażkę (1945–1961)
To fragment, o którym prawie żaden popularny filmik nie wspomina: Korea próbowała ponownie zalesić kraj i to się nie udało. Wielokrotnie. Wysiłki podejmowane po wyzwoleniu w 1945 roku i przez całe lata 50. polegały na sadzeniu sadzonek, ale te nie przeżywały — ponieważ podstawowy popyt na drewno opałowe i wykarczowaną ziemię się nie zmieniał. Zasadzone wiosną zbocze do następnej zimy w dużej części znów znikało — wycięte, wypasione lub spalone.
To właśnie ta nieudana dekada nadaje sens późniejszemu sukcesowi. Udowodniła, że samo sadzenie to tylko przedstawienie. Zdolności administracyjne były znikome, egzekwowanie prawa słabe, a mieszkańcy wiosek mieli wszelkie racjonalne powody, by nadal pozyskiwać drewno. Zasobność drzewostanu wzrosła z 5,66 m³/ha w 1953 roku do zaledwie około 11 m³/ha dwie dekady później — to błąd statystyczny, nie odbudowa.
To, co zmieniło się po 1961 roku, gdy władzę przejął rząd wojskowy, nie było entuzjazmem dla drzew. Była to gotowość, by zaatakować przyczyny, dla których drzewa wciąż znikały. W 1967 roku powołano Koreańską Służbę Leśną (Korea Forest Service), by prowadzić te działania jako mechanizm państwowy, a nie sezonową kampanię.
{IMAGE_2}
1973: jak Korea Południowa zalesiła kraj po wojnie, w wyznaczonym terminie
W 1973 roku prezydent Park Chung-hee zainicjował Pierwszy Dziesięcioletni Narodowy Plan Zazieleniania. Miał on wojskowy charakter — i tak właśnie miało być. Zalesianie stało się narodową mobilizacją: prowincje otrzymały kwoty, szkoły — sadzonki, wioski — obowiązek sadzenia, a Dzień Sadzenia Drzew zamienił się w prawdziwe święto narodowe, gdy cały kraj wychodził w góry z łopatami.
Ruch Saemaul (Nowa Wieś) dostarczył siły roboczej i presji społecznej — komitety wioskowe organizowały pracę, prowadziły szkółki leśne, a wyniki przynosiły im nagrody albo wstyd. Według Jong-Choon Woo, emerytowanego profesora Kangwon National University, piszącego na łamach „The Earth & I” w 2021 roku, był to trzeci z narodowych planów leśnych Korei i pierwszy, który zadziałał na wielką skalę, osiągając cele cztery lata przed terminem.
Przeczytaj to jeszcze raz: dziesięcioletni plan zrealizowano w sześć lat. W ramach kampanii do ziemi trafiło ponad 10 miliardów drzew. Ale drzewa to tylko połowa historii — i to ta mniejsza połowa.
Dźwignia, o której nikt nie robi widowiska: węgiel zamiast drewna
Jeśli naprawisz wyłącznie podaż drzew, ignorując powód, dla którego są wycinane, otrzymasz powtórkę z nieudanych lat 50. Prawdziwy przełom Korei dokonał się po stronie popytu. Rząd mocno dotował yeontan — cylindryczne brykiety węgla antracytowego, perforowane od góry do dołu — i wprowadzał je do domów jako zamiennik drewna opałowego.
Zadziałało to dlatego, że dla zmarzniętej rodziny było to tańsze i wygodniejsze — a nie dlatego, że ktokolwiek prawił kazania o ekologii. Około 1980 roku większość miejskich gospodarstw domowych ogrzewała się i gotowała na brykietach węglowych, a nie na drewnie. Największy pojedynczy czynnik wylesiania po prostu stracił swoich odbiorców.
Odrzuć całą oprawę, a okaże się, że „cud” był w gruncie rzeczy księgową sztuczką z paliwem: Korea nie tylko sadziła drzewa — usunęła powód, dla którego były wycinane. Badacze z CIFOR-ICRAF, w swoim opracowaniu „Turning bare land into a green nation,” wskazują tę zmianę paliwa — obok rosnących dochodów na wsi i migracji do miast, która odciągnęła ludzi od ziemi — jako ukryty silnik odbudowy. To właśnie ten szczegół pomijają najpopularniejsze wyjaśnienia, a to on tak naprawdę tłumaczy, dlaczego akurat ta próba się powiodła.
Żelazna pięść za zielenią
Uczciwa wersja tej historii nie jest całkiem łagodna. Odbudowa opierała się na przymusie niemal tak samo, jak na łopatach i brykietach. Ma to znaczenie, ponieważ wygładzona bajka uczy złej lekcji każdy kraj, który chciałby ją skopiować.
Do ochrony młodych lasów zmobilizowano policję krajową. Nielegalny wyrąb przeklasyfikowano na poważne przestępstwo, z realnymi karami. A rolników praktykujących hwajeon, których działki przerywały zalesiane zbocza, przymusowo przesiedlono z gór — ich sposób życia zakończyła polityka, by mogły wrócić drzewa. Czy rezultat był niezwykły? Bez wątpienia. Ale został częściowo okupiony władzą, jakiej dzisiejszy demokratyczny rząd nie mógłby — i można argumentować, że nie powinien — użyć w ten sam sposób.
Nic z tego nie umniejsza osiągnięcia. Oznacza to jedynie, że „koreański model” to pakiet — zamiana paliwa, wzrost dochodów, nauka i twarde egzekwowanie prawa razem wzięte — a nie budująca dobre samopoczucie akcja sadzenia drzew, którą każdy może po prostu skopiować w całości.
W liczbach: 10 miliardów drzew i 29-krotny powrót do formy
Odrzuć narrację, a same liczby wciąż zaskakują. To zestawienie danych, którego konkurencyjne strony nigdy nie zebrały w jednym miejscu.
- Drewno na hektar, 1953 r.: 5,66 m³ → 2020 r.: ~165 m³ (wzrost około 29-krotny)
- Dla porównania: 165 m³/ha to obecnie więcej niż średnia dla krajów OECD, wynosząca około 131 m³/ha
- Zasadzone drzewa: ponad 10 miliardów od początku kampanii
- Lesistość dziś: ok. 65% powierzchni kraju
- Plan zazieleniania: rozpoczęty w 1973 r., zakończony w 1978 r. — cztery lata przed terminem
- Wartość usług ekosystemowych (2013 r.): ~92 mld USD rocznie, czyli ok. 9% PKB
Kraj, który w 1953 roku miał na hektarze mniej drewna niż współczesna sterta drewna na opał na podwórku, dziś ma więcej stojącego drewna na hektar niż przeciętne bogate państwo. To nie jest trend. To odwrócenie sytuacji o 180 stopni.
Las wart 92 miliardy dolarów — i jego zastrzeżenie
Ile tak naprawdę wart jest las narodowy? Recenzowane naukowo badanie z 2025 roku, opublikowane w czasopiśmie indeksowanym przez amerykańską National Library of Medicine i ponownie analizujące koreańską odbudowę lasów przez pryzmat zmodyfikowanego cyklu „planuj-wykonaj-sprawdź-działaj” (PDCA), wyceniło wartość usług ekosystemowych dostarczanych przez te lasy na około 92 miliardy dolarów rocznie w 2013 roku — czyli mniej więcej 9 procent PKB kraju. To zysk z magazynowania węgla, regulacji stosunków wodnych i kontroli erozji, którego gołe góry z 1953 roku po prostu nie mogły zapewnić.
Lester R. Brown z Earth Policy Institute w książce Plan B 3.0 (2008) posunął się dalej i nazwał Koreę Południową „wzorem zalesiania dla świata”. Ta pochwała jest zasłużona. Ale jest pewne zastrzeżenie, o którym entuzjaści rzadko wspominają.
By szybko zazielenić wzgórza, planiści sięgnęli po szybko rosnące gatunki „pionierskie” — topole i robinię akacjową (grochodrzew), które rosną błyskawicznie i utrzymują glebę. Chodziło o szybkość i ta szybkość została osiągnięta. Koszt przyszedł później: rozległe drzewostany szybko rosnących, podobnych do siebie drzew są ekologicznie ubogie, a kolejne pokolenia koreańskich leśników spędziły dekady na przekształcaniu tych monokultur w lasy bardziej zróżnicowane, odporne i użyteczne gospodarczo. Kraj szybko zyskał las; wciąż, po cichu, pracuje nad tym, by stał się on lasem dobrym.
Czy ktokolwiek może skopiować Koreę?
To pytanie ma znaczenie dla Indonezji, Mongolii, Etiopii i krajów afrykańskiego Wielkiego Zielonego Muru — a szczera odpowiedź brzmi: częściowo tak, ale nie w całości. Które więc elementy da się przenieść?
Elementem, który można przenieść, jest spostrzeżenie dotyczące strony popytowej: zaatakuj powód wycinki lasów, zamiast po prostu sadzić więcej. Dla milionów ludzi tym powodem wciąż jest opał do gotowania, więc przystępny cenowo zamiennik drewna — oraz dochody na wsi, które sprawiają, że ochrona zbocza się opłaca — mogą zdziałać więcej niż jakikolwiek cel liczby sadzonek. Korea pokazuje też wartość prowadzenia odbudowy jako trwałego, dobrze finansowanego programu państwowego, opartego na realnej nauce, a nie okazji do zdjęcia.
To, co nie przenosi się łatwo, to przymus, konkretna ścieżka oparta na węglu i antracycie (dziś niewiele krajów chce wiązać się z paliwem kopalnym) oraz szczególny szczęśliwy zbieg okoliczności — gospodarka industrializująca się na tyle szybko, by odciągnąć ludzi od ziemi. Historia Korei jest dowodem, że ogołocony kraj może się odrodzić. To nie jest szablon, który można po prostu skopiować — to zestaw lekcji, które trzeba przełożyć na własne warunki.
Szybkie odpowiedzi
Ile czasu zajęło Korei Południowej ponowne zalesienie kraju? Decydujący impuls dał Dziesięcioletni Plan Zazieleniania z 1973 roku, zrealizowany do 1978 roku — cztery lata przed terminem — choć prace nad odbudową i jakością lasów trwały jeszcze przez dekady i toczą się do dziś.
Ile drzew zasadziła Korea Południowa? Ponad 10 miliardów w trakcie całej kampanii, zasadzonych dzięki masowej mobilizacji: szkołom, wioskom, ruchowi Saemaul i ogólnokrajowemu Dniu Sadzenia Drzew.
Jaki był jeden, najważniejszy czynnik? Poza sadzeniem, kluczowa była zmiana paliwa — dotowane brykiety węglowe yeontan zastępujące drewno opałowe — która usunęła główną przyczynę wylesiania. Dlatego ta próba się powiodła tam, gdzie zawiodły wysiłki z lat 1945–1950.
Jaka część Korei Południowej jest dziś lasem? Około 65 procent, przy zasobności drzewostanu na poziomie ok. 165 m³/ha — czyli około 29 razy więcej niż w 1953 roku i powyżej średniej dla krajów OECD.
Źródła
- Korea Forest Service (KFS) — krajowe statystyki leśne, zasobność drzewostanu od 5,66 m³/ha (1953) do ~165 m³/ha (2020).
- Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), ocena krajowa z 1982 roku dotycząca powojennej odbudowy lasów.
- Jong-Choon Woo, emerytowany profesor, Kangwon National University — „Full Reforestation After War: How South Korea Did It,” The Earth & I (2021).
- CIFOR-ICRAF Forests News — „Turning bare land into a green nation: How South Korea recovered its degraded forests.”
- Lester R. Brown, Earth Policy Institute — Plan B 3.0 (2008).
- „Reexamining Korea’s successful forest restoration through the revised PDCA framework” — badanie recenzowane naukowo (2025), wyceniające usługi ekosystemowe na ~92 miliardy USD.

Korea Południowa udowodniła, że ogołocony naród może odbudować swoje góry — w wymierny sposób, w ciągu jednego życia, z liczbami, które wciąż wydają się niemożliwe. Otwarte pytanie, jakie po sobie pozostawia, jest cichsze i trudniejsze: szybko powstały las gatunków pionierskich to nie to samo, co bogaty, żywy ekosystem, a przekształcenie pierwszego w drugie to powolna praca, którą oceni dopiero kolejnych pięćdziesiąt lat.
Najczęściej zadawane pytania
P: Jak Korea Południowa zalesiła kraj po wojnie?
Połączyła masowe sadzenie drzew z naprawą po stronie popytu. Dziesięcioletni Narodowy Plan Zazieleniania (1973–1978) zmobilizował prowincje, szkoły i wioski poprzez ruch Saemaul i Dzień Sadzenia Drzew, sadząc ponad 10 miliardów drzew. Kluczowe było jednak to, że rząd dotował brykiety węglowe yeontan jako zamiennik drewna opałowego, dzięki czemu gospodarstwa domowe przestały ogołacać wzgórza dla opału. Wcześniejsze próby sadzenia w latach 50. zawiodły właśnie dlatego, że popyt na drewno opałowe się nie zmieniał.
P: Dlaczego wcześniejsze próby zalesiania Korei Południowej zawiodły?
Wysiłki podejmowane po 1945 roku i przez lata 50. polegały na sadzeniu sadzonek, ale nie przeżywały one, ponieważ podstawowy popyt na drewno opałowe i wykarczowaną ziemię się nie zmieniał. Niemal w każdej kuchni palono drewnem, a rolnictwo żarowe karczowało kolejne zbocza. Zbocze zasadzone wiosną było często wycinane lub wypalane jeszcze przed kolejną zimą. Zasobność drzewostanu wzrosła zaledwie z 5,66 do około 11 metrów sześciennych na hektar w ciągu dwóch dekad — to błąd statystyczny, nie postęp.
P: Co było prawdziwym kluczem do odbudowy?
Zmiana paliwa. Rząd mocno dotował yeontan — cylindryczne brykiety węgla antracytowego — i wprowadzał je do domów jako tańszy, wygodniejszy zamiennik drewna opałowego. Około 1980 roku większość miejskich gospodarstw domowych ogrzewała się i gotowała na węglu zamiast na drewnie, więc największy pojedynczy czynnik wylesiania stracił swoich odbiorców. Badacze z CIFOR-ICRAF wskazują tę zmianę, obok rosnących dochodów na wsi i migracji do miast, jako ukryty silnik przemiany.
P: Jaka część Korei Południowej jest dziś lasem?
Obecnie lasy pokrywają około 65% kraju, a zasobność drzewostanu wynosi ok. 165 metrów sześciennych drewna na hektar — niemal 29 razy więcej niż 5,66 odnotowane w 1953 roku. W 1982 roku FAO ONZ nazwało Koreę jedynym krajem rozwijającym się, który w pełni odbudował swoje lasy po drugiej wojnie światowej. Cała ta przemiana dokonała się w ciągu jednego ludzkiego życia.
Ilustracje wygenerowano przy użyciu AI. Artykuł zweryfikowano faktograficznie i zredagowano przez człowieka. Nasze standardy redakcyjne.